Wolontariat SCN w Bośni – 1 miesiąc

Wolontariat SCN w Bośni – 1 miesiąc

Za nami już niespełna miesiąc włoskiej przygody pod nazwą Wolontariat w Bośni. Trzeba przyznać, że bardzo szybko wpasowaliśmy się w styl życia panujący w Gradiška. Z pozoru małe miasto, zachwyciło urokiem swoich mieszkańców. Życie toczy się tutaj swoim trybem, w spokoju i wzajemnym porozumieniu, a sercem tego są spotkania w barach i pubach. Można tam napić się piwa z przyjaciółmi, spotkać nowych ludzi czy też nawiązać kontakty biznesowe. Podobnie jak w Italii, kawa jest trunkiem ściśle wpisanym w lokalną kulturę. Zatem dobry dzień, warto zacząć od wypicia kawy. Dla potrzeby opisania pierwszego miesiąca pobytu w Bośni, posłużę się piramidą potrzeb wg Masłowa – czy w Bośni można mieć wszystko, czego potrzeba do szczęścia? 🙂

Wyżywienie w Gradiška (potrzeby fizjologiczne)

Już na początku mieliśmy okazję zapoznać się z tym co charakteryzuje ten rejon – spotkania w pubach przy jedzeniu. Gospodarze zabrali nas do restauracji, a my spróbowaliśmy dania głównego– Ćevapi . Nie trzeba wiele do przygotowania tego specjału. Wystarczą bułki (coś na ten kształt), mięso i cebula. Cała tajemnica tkwi w sposobie przygotowania i formy końcowej. Przez pierwsze 2 tygodnie zjedliśmy więcej Ćevapi , niż miejscowi jedzą w ciągu całego roku. Dlatego przerzuciliśmy się na inną popularną potrawę – palačinka (polskie naleśniki), które można zjeść pod przeróżnymi postaciami. Naszym faworytem jest palačinka z szynką i serem żółtym, podawana z gęstym jogurtem naturalnym zmieszanym z odrobiną warzyw.

Ćevapi

We własnej kuchni natomiast, hitem stała się pasta (makaron), pod różnymi postaciami. Jak wiemy Włosi są w tym mistrzami i mimo, że dla nas to jest zawsze makaron, to dla nich jeden składnik sprawia, że jest to zupełnie różna potrawa. Dobrze mieszkać z Włochami i nauczyć się tamtejszej kuchni, będąc na Bałkanach oczywiście. Ale nie tylko włoska kuchnia! Furorę zrobił już polski gulasz oraz rosół. Dawno nie gotowałem tak dużo polskiego jadła, jak tutaj w Gradiška. Cóż, Bośnia jest nieprzewidywalna.

Zakwaterowanie w Gradiška (potrzeby fizjologiczne)

Olbrzymią zaletą uczestnictwa w zorganizowanym wolontariacie zagranicznym jest to, że nie trzeba się martwić o znalezienie mieszkania. Tak było we Włoszech na wolontariacie EVS , tak jest też w Bośni. Po 18 godzinach podróży z Krakowa, wysiadając na dworcu w Gradiška, zostałem przywitany przez delegację osób reprezentującą organizację, dla której pracujemy (więcej o tym przy opisie potrzeb wyższego rzędu). Zaraz potem, zawieźli mnie do mojego nowego domu. Trzeba przyznać, że standard jest bardzo wysoki i jest to jedno z nowszych mieszkań w całym mieście. Do tego balkon, z którego rozprzestrzenia się widok na przeciwległy brzeg, gdzie zaczyna się już Chorwacja.

Mieszkanie znajduję się na 1 piętrze. Mamy do dyspozycji 2 łazienki. Z racji równowagi płci 2×2 został ustalony podział na męską i żeńską. Wchodząc do środka, łatwo się domyśleć, która jest która. Poza tym znajdują się tutaj 2 pokoje 1-osobowe, w których stacjonują dziewczyny i jeden duży pokój bez drzwi, w którym śpimy ja i mój kompan z Neapolu. No i oczywiście jest też nowoczesna kuchnia z dużym salonem, gdzie kwitnie życie towarzyskie w mieszkaniu. Czyli wszystko jak Włoch przykazał.

Salon w mieszkaniu
 

Praca wolontariacka – Udruženje Most (potrzeba bezpieczeństwa)

Czas powiedzieć kilka słów o podstawie naszego pobytu w Bośni. Pracujemy dla organizacji Udruženje Most , która jest chyba jedyną tego typu placówką w mieście. Przedmiotem ich działania są 3 obszary.

Pierwszym z nich jest jest świetlica dla dzieci nazwana “Gniazdo”. Przychodzą tam głównie dzieci z rodzin z problemami (mając w pamięci dzieci ze świetlicy w Bolzano, to te dzieci nie mają chyba żadnych problemów). Przez kilka godzin mogą one bawić się z rówieśnikami, pograć na komputerze, zaprogramować robota, czy od niedawna też pouczyć się włoskiego/polskiego. Już w pierwszy dzień pracy dzieci miały okazję poznać znaczenia niektórych słów po włosku i po polsku. Każdy ma swoje języki do opanowania. Od dzieci można załapać trochę języka serbskiego.

Drugim obszarem działania organizacji jest centrum młodzieżowe. W ostatnich miesiącach było nieczynne, dlatego naszym zadaniem jest organizacja różnych aktywności w celu aktywizacji młodych do działania i spotykania ludzi. To akurat lokalni (przynajmniej starsi) wydają się mieć opanowane do perfekcji. W końcu barów i pubów jest tu pod dostatkiem. Pomysłów jest dużo. Stałymi punktami są na razie wieczory edukacyjne, wieczory rozrywkowe i wieczory filmowe. Są już stali bywalcy, ale zaczynają pojawiać się też nowe osoby. Nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Może przyjść jedna osoba, a może przyjść ich 10.

Ostatnim obszarem działania organizacji jest start-up odzieżowy Funky Guerrilla. Mamy nadzieję, że uda się też wygospodarować zadania do zrobienia w ramach tego biznesu. NA pewno byłoby to bezcennym doświadczeniem. I na pewno uda się kupić jakiś dobry ciuch, oby z rabatem.

Siedziba organizacji Udruženje Most
 

Rodzina i zdrowie (potrzeba bezpieczeństwa)

Kilka słów o tym. Jakkolwiek prawdziwa rodzina została w kraju (albo też i za granicą), tak na czas pobytu zyskuje się nową rodzinę. Nasza nowa rodzina składa się z 2 kobiet i 2 mężczyzn. Polaka i 3 obywateli włoskich. Nie jest to jeszcze rodzina Soprano, ale na pewno jest ciekawie. Po polsku się nie da mówić, ale przynajmniej można poćwiczyć włoski. A przy okazji nauczyć się trochę języka neapolitańskiego.

Ważnym aspektem pobytu jest też posiadanie ubezpieczenia zdrowotnego. Takowe również posiadamy, więc można żyć spokojnie. Mam jednak nadzieję, że nie wydarzy się historia z Bolzano, kiedy to miałem okazję w ciągu kilku tygodni bardzo mocno zapoznać się z tamtejszą służbą zdrowia. Jednak zdrowie to podstawa!

Polak i Włosi, mieszanka wybuchowa
 

Warto rozmawiać z ludźmi (potrzeba przynależności)

Po części ten punkt opisałem już powyżej, pisząc o nowej rodzinie. Ważne jest niewątpliwie, by w tej grupie czuć się akceptowanym. I tak rzeczywiście jest. Oprócz tego jest są też koledzy i koleżanki z organizacji, dla której pracujemy. Muszę przyznać, że budowanie ducha zespołu jest czymś co jest dla nich najważniejsze. I to nie chodzi tylko o codzienne wspólne wyjście na kawę do baru, ale wzajemny szacunek i życzliwość. Jest to aspekt, który zrobił na mnie największe wrażenie w czasie tego pierwszego miesiąca. Poza tym ludzie w mieście wydają się być również otwarci i uprzejmi i dało się to zauważyć już od samego początku pobytu. Oczywiście wszędzie można też spotkać ludzi mniej przychylnych i zdarza się to też tutaj, aczkolwiek rzadko. Ponoć swój przyciąga swego 🙂

Włoska mafia i języki obce (potrzeba uznania)

Włoska mafia w postaci naszej czwórki zadomowiła się z łatwością w Bośni i zapowiada się bardzo ciekawy pobyt. Napomnę, że należymy zarazem do elity obcokrajowców w tym mieście. Do tej pory nie spotkaliśmy nikogo oprócz rodzimych mieszkańców. Jakby nie było, to szacunek i uznanie w mieście już zdobyliśmy. Czas rozszerzyć to dobrą aurę na inne miejsca w regionie.

A żeby to była tylko mafia! Do tego istna Wieża Babel. Żeby było łatwiej, to jakoś naturalnie utarło się, że naszym językiem urzędowym na razie będzie język włoski. Na inne przyjdzie czas. Polako. Dobro.

Bilans piramidy Masłowa

Czas na podsumowanie. A nie! Zapomniałem o potrzebie najwyższego rzędu – samorealizacji. Okazuje się, że i ta potrzeba jest zaspokojona. W końcu wyjazd za granicę na 10 miesięcy, obcowanie z nową kultura, zwyczajami, językiem są nie tylko poznawaniem nowej perspektywy. Przede wszystkim jest to czas zainwestowany we własny rozwój i to na wielu płaszczyznach. Tym najbardziej oczywistym jest rozwój językowy. A jak się okazuje, znajomość języka serbskiego, można przyrównać do znajomości aż 3 języków (serbski, chorwacki, bośniacki). Czyż to nie jest intrygujące, że w w Bolzano we Włoszech językiem urzędowym jest niemiecki, a w Bośni jest nim język serbski? Wszystko ma swoje wytłumaczenie w historii. Warto się inspirować i rozwijać i to jest właśnie samorealizacja.

Jak zatem widzimy, wolontariat włoski w Bośni może być spełnieniem kolejnych marzeń i spełnieniem potrzeb. Bo skoro wszystko co potrzebne do szczęścia tu znajdziemy, to czego chcieć więcej?

Zachód słońca w Gradiska

35 komentarze on “Wolontariat SCN w Bośni – 1 miesiąc

  1. blue horse Reply

    W czasie pobytu w innym kraju jedną z ciekawszych rzeczy jest lokalna kuchnia. Ciekawość ciągnie nas do próbowania potraw, których do tej pory nie jedliśmy, czy nawet nie myśleliśmy, że coś takiego można jeść… 😉

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      To jest jeden z wielu aspektów podróżowania. Czasem coś może tam posmakować, że stanie się to nowym nałogiem 🙂

  2. Aneta Reply

    Zawsze podziwiam wszystkich, którzy chcą swój czas ofiarować innym. Nietuzinkowy pomysł przedstawienia sytuacji, a wolontariat bezcenny dar, który przynosi korzyści każdej ze stron, które biorą udział w jego działaniach 🙂

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Najważniejsze w tym wszystkim jest to, by czerpać satysfakcję z tego co się robi. Wolontariat z pewnością jest takim spełnieniem, a dodatkowo robiony za granicą przynosi dodatkowe korzyści. Pozdrawiam

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Pomyśleć, że to dopiero 1 miesiąc. A jeszcze 9 zostało 😀

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Wcześniej byłem na wolontariacie we Włoszech, więc powiedzmy, że “przypadkiem” dowiedziałem się o takiej możliwości wyjazdu jako przyszywany Włoch. I oto jestem. Polecam 😉

  3. Ewa Reply

    Zawsze uważałam, że samorealizacja i samorozwój są jedynymi z ważniejszych ludzkich potrzeb.

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Grunt to znaleźć swoje miejsce, aby się realizować 🙂

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      To polecam EVS, jest tego dużo do wyboru 🙂

      • Michał Reply

        No właśnie mógłbyś napisać coś więcej o tym jak znaleźć taki wolontariat marzeń !! 😉

  4. Eulampia Reply

    Czytałam wcześniejszą relację i tak samo podoba mi się bośniacka przygoda. Owszem, pomoc, ale ile korzyści dla siebie, poznawanie języków, ciekawych ludzi, kultury, wspaniały pomysł na życie.

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Wygląda, że jest to zgodne z zasadą win-win, czyli wszyscy odnoszą korzyści z takich programów 🙂

  5. Michał Reply

    Bardzo ciekawy artykuł napisany w nietuzinkowy sposób. Przyjemnie i szybko się czyta 🙂 Przy okazji można odnieść przedstawioną hierarchię potrzeb do własnego życia i zastanowić się czy aby potrzeby niższego rzędu nie zdominowały naszego życia 😉 Dzięki za inspirującą lekturę i powodzenia w dalszym rozwoju blogu i samorealizacji 😀
    Ps. Super zmiana na blogu! Ten nowy design jest wyczesany 😉

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Faktycznie obecne realia życia sprawiły, że zapomnieliśmy o tych wyższych potrzebach kosztem skupienia się na tych podstawowych. Może dlatego ludzie tak często cierpią z powodu braku przynależności do społeczności, braku uznania czy sukcesów. Warto się zastanowić.

      • Michał Reply

        Cytując klasyka : “taki mamy klimat”. Niestety żyjemy w takich czasach gdzie technologie i koncumpcyjny tryb życia potrafią uzależnić od siebie całkowicie ludzi , którzy wpadają w te sprytną pułapkę niczym mucha w sieci pająka 😉 Chleba i igrzysk jak mawiali Rzymianie! Najniższe szczeble na drabinie potrzeb ale za to potrafiące chwilowo podszywać się pod prawdziwe szczęście dlatego tak często błądzimy nie dostrzegając, że napchane kichy i nieustannie zajęty bodźcami umysł to nie wszystko i gdzieś ucieka nam coś ważniejszego niż to.
        Gorąco pozdrawiam 🙂

        • Przygoda Życia
          Przygoda Życia Post authorReply

          W pełni się zgadzam Michale! W tych czasach w każdej minucie jesteśmy bombardowani tysiącami bodźców wokoło, i konia z rzędem temu, kto się odnajdzie w tym zgiełku. Tylko jak się z tego wyrwać? Wydaje mi się, że podstawą jest sama świadomość, jak sprawy się mają. Gdy zyskamy świadomość, to dopiero wtedy zaczyna się zmiana.
          Pozdrawiam 🙂

  6. davisowa Reply

    Jestem pod wrażeniem! Jedyne co moge powiedziec to to że takie podróże na pewno kształcą i pozwalaja stworzyć sobie rodzine w kazdym zakątku świata 😀

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Trzeba to w pełni przyznać – podróże kształcą. Codziennie czekają nowe wyzwania, szczególnie jak nie ma się w otoczeniu Polaków.Bo nawet będąc w Bośni, gdzie mówi mi, że jestem dla nich bratem Polakiem, to człowiek musi się od nowa zaaklimatyzować w danym otoczeniu. I to tak naprawdę daje ten rozwój.

  7. Dzień jak co dzień Reply

    Nie miałabym chyba odwagi, na taki wolontariat. Podziwiam 🙂

  8. Patrycja Reply

    Podróże jak nic innnego wydaja się sprzyjać samorealizacji:) Niesamowite, ze taki wolontariat może być sposobem na życie:) Podziwiam:)

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Przez jakiś czas może to być sposób na życie 🙂 A dzięki nim można poznać nowe perspektywy i wtedy otwierają się nowe drzwi na przyszłość 🙂

  9. Anna Koronowska Reply

    Bośnia to fascynujący kraj, czy każdy może być wolontariuszem, czy trzeba spełnić jakieś warunki? Sama bym się pisała na to….

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Jeśli chodzi o ten wolontariat to jest to projekt włoski. Mogą brać udział też cudzoziemcy, pod warunkiem, że mają paszport UE i mieszkają w momencie aplikacji na terenie Włoch. Mi się tak przytrafiło i oto jestem w Bośni na włoskim wolontariacie. NAtomiast wszyscy 18-30 mogą brać udział w wolontariacie EVS i gorąco zachęcam do aplikacji! Pisałem o tym tutaj http://www.przygodazycia.com.pl/2018/02/wolontariat-europejski-evs-korzysci-cz-1/

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Zasada win-win ma tutaj zastosowanie i to jest budujące 🙂

  10. Aneta Jokisz Reply

    Podziwiam zawsze osoby, które są w wolontariatach. Dużo serca swego oddają!

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Mam nadzieję, że idea wolontariatu będzie się mocno rozwijać również w Polsce, Może powstanie taki program jak mają Włosi 🙂

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Tak, ludzie są bardzo ważni. Taki wyjazd to wyzwanie, ale i nowe możliwości, To normalne, że nie wszyscy są w stanie zostawić bliskich i wyjechać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *