Wolontariat Europejski EVS. Korzyści Cz.1

 

Wolontariat Europejski. Korzyści Cz.1

Mija już kilka miesięcy od zakończenia przeze mnie niewątpliwie najlepszego roku mojego życia. Rok pobytu w Italii na wolontariacie był pełen niezapomnianych momentów, pięknych obrazów, ale również trudnych momentów. Jeżeli jeszcze zastanawiasz się nad tym czy warto wyjechać na wolontariat europejski, albo czy w ogóle coś zmienić w życiu, to usiądź wygodnie i czytaj dalej 🙂

1. Dlaczego

Podróż tysiąca mil zaczyna się od pierwszego kroku. Kiedy nie jesteśmy zadowoleni z życia, często nie mamy odwagi, żeby coś zmienić. Jest to zrozumiałe. Normalną reakcją jest strach. Wygodniej jest być pośród tego co znane i lubiane. Nie wiemy co czeka za zamkniętymi drzwiami. W taki momencie pojawia się pytanie dlaczego jest jak jest. Dlaczego nie może być inaczej?Może być inaczej! Odpowiadając na pytanie „dlaczego?”, możemy odkryć co tak naprawdę chcemy robić, aby mieć więcej satysfakcji i spełnienia.

Wyjazd na wolontariat za granicę jest takim skokiem w nieznane. Otwarciem nowych drzwi. Właśnie to motywowało mnie najbardziej podczas podejmowania decyzji o wyjeździe do Włoch. Tylko jedna decyzja a ile późniejszych korzyści i wspomnień. Nikt nie mówi, że jest łatwo, ale na pewno warto próbować. Kiedy zadałem sobie to pytanie “dlaczego”, to odkryłem, że odkrywanie nowych miejsc, poznawanie kultur, spotkania z ludźmi są tym, co motywuje mnie najbardziej. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak wyjechać na wolontariat.

 
Widok na południową część Bolzano

 

2. Zakwaterowanie

Wyjazd na wolontariat wiąże się z tym, że przez cały czas znajdujemy się w nowym domu. Jest to dom tymczasowy, ale zawsze jest to dom. Pewna ostoja i jaskinia, która daje schronienie. Nie jest to tylko dom w rozumieniu czterech ścian i murów, ale także ludzi, z którymi przychodzi nam mieszkać. Nigdy nie wiadomo kogo spotkamy na naszej drodze w tym nowym, tymczasowym domu. Ale po raz kolejny warto się zapytać, czy warto? Myślę, że tak.

W moim wypadku różnie to bywało w tym domu. Miałem możliwość mieszkania z bardzo sympatyczną dziewczyną z Gwatemali oraz z 2 Niemkami. Relacje międzyludzkie w takiej mieszance mogą podzielić, albo budować. Różnie bywało. Raz na wozie, raz pod wozem. Ważne, żeby wyciągać dobre wnioski i uczyć się nowych rzeczy. Każda perspektywa może coś wnieść szczególnego do naszego życia.

 
Bolzano, gra towarzyska, Jenga

 

3. Praca na wolontariacie

Wolontariat z założenia jest pracą, za którą nie otrzymuje się wynagrodzenia. W przypadku wolontariatu europejskiego otrzymuje się pewne podstawowe ekwiwalenty na czas pobytu, w tym również kieszonkowe. Decydując się na konkretny projekt, dostajemy tylko ogólne założenia tego, jak będzie wyglądać praca. Często w praktyce nie do końca wiadomo, czego się spodziewać na miejscu. Czego możemy być jednak pewni, to że praca wolontariacka jest dużym wyzwaniem, szczególnie gdy na początku nie znamy języka kraju, do którego się wybieramy.

Wyjeżdżając do Bolzano zdawałem sobie sprawę, że podejmuję pracę w sektorze socjalnym, w którym nigdy nie pracowałem. W moim przypadku, była to praca z dziećmi w świetlicy. Patrząc na to teraz, była to dla mnie nowa perspektywa, która pokazała mi, że praca z ludźmi też może mi dać wiele satysfakcji. Natomiast jest to zupełnie różne doświadczenie, od siedzenia w biurze 8 godzin dziennie z komputerem. Czasem wystarczy tylko jedna decyzja, aby coś zmienić i spróbować pracy nawet nie mającej nic wspólnego z naszym obecnym zawodem. Ale oczywiście nie trzeba tego robić, wybór należy do Ciebie 🙂

 
La Strada, Kubi, Bolzano

 

4. Kultura

Wyjeżdżając na wolontariat do innego kraju, trzeba się niewątpliwie przygotować na szok kulturowy. Mniejszy lub większy. W szczególności na samym początku, kiedy wszystko jest nowe, nasz umysł jest bombardowany bodźcami z każdej strony, czy to w postaci nowego języka (języków), sposobu ubierania, jedzenia, spędzania wolnego czasu, obyczajów ludzi. I wtedy obiera się kurs tzw. sinusoidy. Bywają okresy, gdy to wszystko wokoło daje ogromną satysfakcję, wyzwala kreatywność, mamy dużą ilość nowych pomysłów na działanie i chcemy robić wszystko. I wtedy nagle pojawiają się momenty, gdy mamy wszystkiego dosyć i chcemy uciec z dala od tego całego zgiełku. Może brzmi to dramatycznie, ale jest to zupełnie normalne i naturalne. W takich momentach wystarczy na chwilę odpuścić i dać głowie nabrać świeżości. Baterie trzeba ładować od czasu do czasu.

W Bolzano miałem przyjemność obcować z ciekawą kulturą, będącą mieszkanką kultury włoskiej i austriackiej (z racji historycznej przynależności Tyrolu Południowego do Austrii). Z tego powodu można było spotkać ludzi, którzy tak naprawdę nie czują się, ani Włochami, ani Austriakami. Po prostu – Tyrolczykami. Nie dość wspomnieć, że mieszkańcy stolicy Italii i południowej jej części, mawiają, że Bolzano to absolutnie nie są Włochy. Przyznam, że faktycznie nie czułem się tam jak we Włoszech, ale ten region ma swój urok, szczególnie dzięki wspaniałym górom.  Odbywają się oczywiście wydarzenia związane z lokalną kulturą, takie jak Krampus ( Ale, żeby nie było, da się wypić i zjeść też po włosku 🙂 

 
Doroczny Krampus, Bolzano

 

5. Język

Jest to jedna z najważniejszych kwestii dla osoby wyjeżdżającej za granicę. Jak powszechnie wiadomo, językiem polskim posługują się prawie wyłącznie Polacy mieszkający w kraju oraz Polonia za granicą. Dlatego wyjeżdżając za granicę trzeba znać przynajmniej angielski. Z doświadczenia wiem, że warto znać przynajmniej podstawy języka kraju, do którego się wyjeżdża. Proste słowa jak cześć i dziękuję potrafią czasem zdziałać cuda, a przynajmniej wywołać uśmiech na twarzy tubylców. Gdy wyjeżdża się zupełnie samemu (bez wsparcia innych rodaków) można się spodziewać dużego wyzwania. Od pierwszego dnia jest się zmuszonym, aby próbować mówić w nowym języku nawet proste zdania. Ale efekty przychodzą naprawdę szybko. Jeżeli ktoś jest pilny, to po 3 miesiącach można już prowadzić proste konwersacje w nowym języku. A na pewno poziom zrozumienia ze słuchu wydaje się być na dobrym poziomie. Warto podjąć wyzwanie!

W moim wypadku wyzwanie językowe w Bolzano było podwójne, a nawet potrójne. Przyszło mi tam uczyć się (mówić) 3 języków: angielskiego, niemieckiego, włoskiego. Pierwszym z nich na początku władałem bardzo dobrze. Drugi z nich znałem z nauki szkolnej, jednak zapomniałem większość i potrafiłem powiedzieć tylko proste zdania. Włoskiego nie znałem praktycznie wcale. Tak, że było to całkiem duże wyzwanie. Były wzloty u upadki, ale długofalowo udało mi się dojść do poziomu, w którym potrafię się porozumieć w każdym z tych 3 języków. I czas na kolejne 🙂

 

Wolontariusze EVS w Bolzano
  P.S. Już wkrótce część 2 wpisu zachęcająca do wyjazdu na wolonatriat,

24 komentarze on “Wolontariat Europejski EVS. Korzyści Cz.1

  1. Sylwia N Reply

    Kurczę, jeśli kiedyś będę miała listę rzeczy, których żałuję, że nie zrobiłam, to będzie na niej taki wyjazd! Teraz już sobie nie pozwolę (małe dziecko, ciąża itp) i szczerze żałuję, że nie szukałam takich opcji wcześniej 🙁 Nie wiedziałam, że tak można, ale pewnie gdybym chciała zrobić coś, trafiłabym na takie możliwości…. Podziwiam za odwagę i tak troszkę zazdroszczę wspomnień 😉

  2. Dzień jak co dzień Reply

    To niewątpliwie była przygoda. Za czasów młodzieńczych bywałam wolontariuszka, zaczynało się od WOŚP, kończyło na Fundacjach w większych miastach. Ale nigdy nie zastanawiałam się nad wolontariatem europejskim. Widziałam wiele ogłoszeń, ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby wyjechać. Myślę, że teraz może i bym to zrobiła, ale nie chciałabym jechać sama. zazdroszczę Ci tej przygody 🙂

  3. Renata Reply

    Takie wyjazdy to fajna sprawa, by nawiązać nowe znajomości, poznać innych ludzi i kulture innego kraju. Taki wyjazd to bagaż nowych doświadczeń 😊

  4. Zuzorro Reply

    Fajnie, że poruszasz ten temat i motywujesz do wyjazdów 🙂
    Znam to dziwne uczucie przed wyjazdem, ja byłam co prawda na erasmusie, ale przed wyjazdem potrafiłam budzić się w środku nocy i zastanawiać na co ja się zapisałam i co ja wyrabiam 😀 Jednak będąc już po, niczego nie żałuję i mam nadzieję, że znajdę dla siebie jeszcze jakiś zagraniczny dłuższy wyjazd.

    • admin
      admin Post authorReply

      Faktycznie, takie decyzje sprawiają, że człowiek się zastanawia co robi. Jest to duża zmiana w życiu. Wszystko co nowe, na początku może się wydawać przerażające…ale do czas, aż będzie fascynujące 🙂

  5. Eulampia Reply

    Super przygoda! Cel szczytny, ale za to wiele korzyści, nowi ludzie, język, kultura. Żałuję, że kiedyś nie poszukałam takich opcji. Pozdrawiam i chętnie poczytam więcej.

    • admin
      admin Post authorReply

      Jeśli masz jeszcze możliwość to poszukaj opcji teraz. Jak się poszuka, to się znajdzie. Niekoniecznie EVS 🙂

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Tak 🙂 A odwaga to działanie pomimo strachu 🙂

  6. Książko, miłości moja. Reply

    Ze względu na rodzinę i dzieci wiem, że przez najbliższe lata nie wezmę udziału w takim wolontariacie. Podziwiam ludzi, któzy potrafią coś poświęcić, aby innym dać cos. Brawo!

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Jak przyjdzie odpowiedni czas to znajdziesz na pewno coś dla siebie co da satysfakcję 🙂 Pozdrawiam

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Aby wyjechać na wolontariat EVS, trzeba mieć 18-30 lat. Mi udało się załapać pod koniec tego limitu wiekowego 🙂 Jeśli szukasz możliwości wyjazdu to napisz do mnie, pomogę na ile potrafię. Pozdrawiam

  7. katarzynagrzebyk Reply

    Wolontariat w innym kraju, to jest coś czego nie zrobiłam na studiach:-( Bardzo żałuję, choć też moja uczelnia kilka lat wstecz nie dawała takich możliwości, a ja też nie szukałam na własną rękę.

  8. Aleksandra Reply

    Dla osób, które niewiele wcześniej podróżowały, to rzeczywiście może być szok kulturowy, ale na pewno wiele można się z tego nauczyć. Myślę, że to niezwykła przygoda. Ja osobiście polecam wyjazd na Erasmusa, ale tam już trzeba znać na odpowiednim poziomie język, by móc uczyć się i rozumieć wszystko.

  9. Karolina Reply

    W przyszłym roku szykujemy się na wolontariat w Azji i już nie możemy się doczekać. A Twój post zdecydowanie potwierdza, że każdy wolontariat jest niesamowity! Pozdrawiam 🙂

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Wolontariat w Azji! Wow! Ja też chcę 🙂 A z jakiej organizacji jest Wasz wyjazd?

  10. Lena Bloor Reply

    Parenascie lat temu spedzilam kilka miesiecy na wolontariacie we Francji, w organizacji Arka (L’Arche), ktora opiekuje sie osobami niepelnosprawnymi umyslowo i prowadzi dla nich specjalne domy i warsztaty. Sam wolontariat wspominam raczej srednio (slaba organizacja i niewielkie w sumie wsparcie dla wolontariuszy, a takze sam sposob opieki nad osobami niepelnosprawnymi), tym niemniej bylo to ciekawe doswiadczenie i z cala pewnoscia rzutowalo na moich pozniejszych wyborach zyciowych (studia i praca w sluzbie zdrowia).

  11. Michał Reply

    Super że dzielisz się swoimi wspomnieniami i refleksjami z tego przełomowego z pewnością dla Ciebie rocznego wyjazdu 😀
    Czy jest szansa abys napisał kiedyś taki praktyczny poradnik jak wyjechać na wolontariat/ jak to wszystko wyglądało u Ciebie ? Szukanie, formalności, przygotowania itp, itd. Na pewno byłaby to ciekawa lektura jak i poniekąd poradnik dla tych którzy też chcieliby może spróbować ale nie wiedzą jak zacząć 🙂
    Zdrawo 😉

    • Przygoda Życia
      Przygoda Życia Post authorReply

      Bardzo się cieszę na pomysł na nowy artykuł. Myślę nad tym, bo jestem przekonany, że wielu osobom to pomoże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *