Dobrodošli u Gradišku!

Witamy w Gradiška!

Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Tak pisała w wierszu Wisława Szymborska. Ale tego dnia, 11 stycznia 2018 roku, siedząc w poczekalni na dworcu w Krakowie, miałem Deja Vu. Niespełna 1,5 roku wcześniej też wyjeżdżałem z kraju, zmierzając do słonecznej Italii na roczny wolontariat. Tym razem los skierował mnie na Bałkany. Mając w pamięci rok czasu spędzony we Włoszech wiedziałem, że kolejna przygoda w jakimś stopniu będzie podobna do tej włosko-austriackiej w Bolzano, ale jednak różna.

Wiele historii zostało opisanych na blogu w poprzednich miesiącach, wiele też nigdy nie zostało opublikowanych. Pozostają w mojej pamięci i tych, z którymi współdzieliłem owe momenty. Niedawno miałem również zaszczyt udzielenia wywiadu do lokalnego oddziału Gazety Krakowskiej. Artykuł można przeczytać w internecie tutaj. W wersji papierowej ukazał się on 12 stycznia w Gazecie Gorlickiej (tego dnia byłem w drodze do Bośni). Ucieszę się, jeśli ten krótki artykuł zainspirował chociaż jedną osobę, która go przeczytała.

Tymczasem kolejna czysta karta czeka na zapisanie nowych historii. Dzisiaj mija dokładnie 2 tygodnie od mojego przybycia do Gradiska. Nawet tak krótki czas potrafi wyzwolić dużo emocji i zarazem pobudzić do kolejnych refleksji. Oto 5 wybranych obserwacji z tych pierwszych dni.

1. Podróż w czasie

Kiedy wpadamy w rutynę, to często zanim się obejrzymy to mijają tygodnie, miesiąc czy lata. A może się wydawać, że to jak jeden dzień. Czasem wystarczy na 1 dzień gdzieś wyjechać na wycieczkę do nowego miejsca, aby błyskawicznie złamać tą perspektywę. Wystarczy tylko pomysł i dobre chęci. Doświadczeniami z czasu rocznego pobytu we Włoszech, śmiało mógłbym obdarować kilka lat życia. Tak samo tutaj, w Gradiska. Po kilku pierwszych dniach wydawało się, jakbym był już tu od miesiąca.

2. O jeden most za daleko

Powyższe hasło nie jest jedynie tytułem filmu, którego akcja toczy się w trakcie II wojny światowej. Wojna na Bałkanach to na szcześcię też już przeszłość. Pozostały liczne ślady, które zapewne będzie mi dane odkryć w ciągu najbliższych miesięcy. W samej Gradiska możemy zobaczyć jeden z wielu cmentarzy, które przypominają o tym, co wydarzyło się w latach 90-tych. Co zatem oznacza ten jeden most za daleko? Odpowiedź jest bardzo prosta. Zaledwie most dzieli miasto Gradiska od granicy Unii Europejskiej, a dokładniej od Chorwacji.

 IMG_20180122_140159[1].jpg

3. Balkon

Po raz drugi już mam szczęście do miejsca zamieszkania na czas wolontariatu. W szczególności mam tu na myśli balkon. Tym razem widok jest naprawdę unikalny. Można bowiem rzucić okiem na sąsiedni kraj. Widać most graniczny między Bośnią, a Chorwacją. Kompozycja szczególnie pięknie prezentuje się wieczorami, kiedy to można podziwiać piękny zachód słońca. Jak widać, niewiele trzeba, aby stworzyć romantyczny klimat. Wystarczy wyjść na … balkon. Nawet kapci nie trzeba ściągać.

IMG_20180123_162737[1]

4. Włochy w Bośni

W życiu bym nie pomyślał, że będąc w Bośni można się poczuć jak we Włoszech. A jednak to możliwe. Szczególnie, gdy wyjeżdża się jako przyszywany Włoch wraz z Włochami w ramach narodowego programu wolontariackiego włoskiego. Zaiste mam zafundowane parę miesięcy konwersacji po włosku gratis. To jeszcze poproszę makaron do tego i macchiato. I to też znajdziemy tutaj. Makaron jak sobie ugotujesz. Po włosku lub bośniacku. Jak kto woli. Zwyczaj picia kawy panuje również tutaj. Bez znaczenia czy jest rano czy wieczór. Warto też rozpocząć dzień w pracy od kawy w towarzystwie swoich współpracowników, albo znajomych. Nie ma wprawdzie macchiato, ale można zamówić kafu s mljekom. Dobro!

IMG_20180122_155334[1].jpg

5. Dobro

Gradiska jest miastem położonym w Bośni, natomiast w części zwaną Republiką Serbską. Toteż głównym językiem używanym tutaj jest język serbski. Inną kwestią jest, że języki serbski, chorwacki czy bośniacki brzmią prawie tak samo. Ale ważne jest by mieć swój własny dla podkreślenia odrębności narodowej. Tak jak w Bolzano była dwujęzyczność (włoski, niemiecki), tak tutaj warto znać obie występujące wersje alfabetu, czyli łacińską oraz cyrylicę serbską. Nie ma to jak dobra rozrywka dla mózgu. Jeżeli jesteśmy pierwszy raz na Bałkanach, słyszymy jak ktoś do nas mówi, a nie jesteśmy pewni o co chodzi, to zawsze warto odpowiedzieć prostym słowem “dobro”. Większa przy tym szansa na znalezienie przyjaciół niż wrogów.

Hvala! 🙂

24 komentarze on “Dobrodošli u Gradišku!

    • krysia Reply

      Ciekawe widoki i jestem ciekawa dalszych opisów obyczajów czy przygód z bośniackim społeczeństwem 🙂

  1. chaos.w.podrozy Reply

    Podróżowanie jest dobre dla mózgu- może w ten sposób zachęcać niezdecydowanych? 😉 A przełamanie rutyny, nawet jeśli się jej nie ma zbyt wielkiej, zawsze powoduje jakby przyspieszenie, wydarzenia szybciej się dzieją, jest więcej lub innych niż na co dzień emocji, bo po prostu są nowe warunki, w których musimy działać. A widok z balkonu- niby zwyczajny, a tak szczególny!

    • przygodazyciablog Post authorReply

      Do tego widok z balkonu codziennie jest różny. Można być projekt, robić codziennie zdjęcie z tym samym ujęciem i porównać pod koniec 🙂

    • przygodazyciablog Post authorReply

      Projekt trwa 10 miesięcy. Jest to kawał czasu, żeby poznać tą część Europy 🙂 Nie wspomnę o nauczeniu się nowego języka. Pracujemy w centrum młodzieżowym i w świetlicy. Zatem główne zadania opierają się na organizowaniu różnego typu zajęć dla dzieci i młodzieży (gry, kursy języka, spotkania edukacyjne, wieczory filmowe, sportowe). Również działamy w social mediach pomagając promować organizację. Poza tym jest też sporo czasu dla siebie i można inne ciekawe rzeczy robić, jak spotykać nowych ludzi 🙂

  2. Krystyna Bożenna Borawska Reply

    Współczesne czasy i wojna w Europie , to aż się w głowie nie mieści…
    Masz rację podróżowanie zmienia człowieka na korzyść, nawet takie małe podróże … :-0

  3. Bercia Reply

    Zapowiada się bardzo ciekawie, czekam na dalszą historię! 🙂 W Chorwacji już kilka razy byłam, ale Bośni jeszcze nie zdążyłam odwiedzić..

  4. Magda Reply

    Osobiście pozazdraszczam. Dama na studiach sporo podróżowałam i to absolutnie jedne z najcenniejszych doświadczeń.

  5. blogierka Reply

    Podziwiam Cię za odwagę do eksploracji świata!
    A co z nauką? Już skończyłaś? Oraz czym się tam zajmujesz?

  6. Magda Reply

    Świetna relacja! 🙂 Bardzo fajnie się czyta 🙂 Też zawsze doceniam balkon, szczególnie jeśli taki piękny widok za oknem!

  7. aRTofFOTO Reply

    Wolontariat to świetna sprawa. Mieliśmy okazję tego doświadczyć. Co prawda nie w międzynarodowym środowisku ale przyświecają te same wartości. Pozdrawiamy.

  8. Ewelina Reply

    Uwielbiam takie wyjazdy! Przypomina mi się czas studiów, Erasmusów i innych wymian. A jak czytam, że ktoś jeszcze w czymś takim uczestniczy, to aż ciepło się robi. Pozdrowienia i powodzenia!

  9. Anna Fit Reply

    Fajny tekst! Jesteś dowodem na to, że:
    a) podróże kształcą (i to pod każdym względem)
    i
    b) dobro wraca

    Powodzenia i ciekawej przygody życzę! 🙂

  10. lauralr Reply

    Jak ja bym chciala moc podrozowac wielka pasja ktora zostala odlozona eh

    • admin
      admin Reply

      Odkładanie to powszechne zjawisko. Sam też wiele odkładam, ale przynajmniej nie podróżowania 🙂

  11. Gusia Reply

    Uwielbiam takie miejsca. W Warszawie jest bardzo podobnie, czasem można przenieść się do innego świata:)

    • admin
      admin Reply

      To dobrze, że w takim wielkim mieście jak Warszawa można znaleźć romantyczny zagajnik 🙂 Gradiska jest bardzo małym miastem, więc łatwiej o to.

  12. Sylwia N Reply

    Kurcze, dopiero pisałam, że zazdroszczę ostatniego wolontariatu, a Ty już na kolejnym! Rewelacja, korzystaj ile możesz 🙂 i powodzenia w nowym miejscu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *