Wrota do Dolimitów

Często w różnych opracowaniach i przewodnikach można się spotkać ze stwierdzeniem, że Bolzano jest bramą do Dolomitów. Rzeczywiście trzeba potwierdzić i powiedzieć, że Bolzano jest największym i centralnym miastem w prowincji 😛 Otoczone jest z każdej strony górami. Można mieć ból głowy, gdy się zacznie przeglądać możliwości wędrówek górskich w tym regionie. Stąd również dojedziemy bardzo szybko do parku narodowego w Dolomitach. Można to zrobić nawet rowerem. Nawet nie trzeba być do tego kolarzem pokroju zawodników startujących w Giro d’Italia. Ja jeszcze nie próbowałem rowerem, najpierw muszę się dorobić odpowiedniego modelu do podjazdów górskich 🙂 Najłatwiej oczywiście dostać się samochodem, ale jak ktoś takowym chwilowo nie dysponuje to nie ma żadnego problemu. Owej słonecznej niedzieli 23 kwietnia (najlepszego Wojciechom z okazji imienin!) wybrałem się w region Val Gardena, doliny w Dolomitach. Z Bolzano trzeba podjechać pociągiem do Chiusa 20 minut, a następnie przesiąść się na jeden autobusów regionalnych, którym jedzie się około 1 godziny. Po czym trafiamy do Val Gardena. Jak się ma szczęście bycia wolontariuszem EVS w prowincji Bolzano (polecam!) to jedzie się za darmo. Czasem tylko trzeba się trochę potargować słownie z kierowcą, co było też tym razem, gdy wracałem po południu do Bolzano. Nie wszyscy wierzą postrzępionej kartce A4 z jakimiś informacjami, podbitą pieczątką ważnego inżyniera z Bolzano. Przynajmniej można mieć kolejną okazję do poćwiczenia na żywo włoskiego/niemieckiego w codziennej sytuacji. Polecam bardziej tą metodę niż siedzenie w ławce i robienie ćwiczeń z podręcznika 🙂 Wracając do tematu, podróż do Val Gardeny z Bolzano trwa 1,5-2 godz. Krótka trasa, a miejsce naprawdę warte zobaczenia. Dolina do której dotarłem jest bardzo popularnym ośrodkiem narciarskim z wieloma wyciągami i trasami zjazdowymi. Jak dobrze pamiętam to odbywają się tutaj zawody pucharu świata w narciarstwie zjazdowym. Tym razem mam niesamowite szczęście. Jestem w momencie gdy sezon zimowy już się skończył, a sezon letni jeszcze się nie rozpoczął. Także pomimo niedzieli i słonecznej pogody (ok 8 stopni, w Bolzano ponad 20) spotykam zaledwie garstkę ludzi. Można się poczuć jak podróż w miejscu wymarłym, które kiedyś cieszyło się świetnością. Dobra nasza! 🙂 Także po wyjściu z autobusu można nacieszyć się świeżym powietrzem i pięknym widokiem: Wolkenstein Potem trzeba rzucić okiem na mapę regionu i znaleźć jakiś cel. Szczerze mówiąc to przybyłem tu na spontanie. Jak obudziłem się rano, to zdecydowałem, żeby odkryć nowe miejsce. Tak też zrobiłem. Moim zdaniem takie spontaniczne decyzje i wypady są bardzo wartościowe i dają dużo frajdy. Oczywiście jeżeli ktoś wyznaję wieczną panikę prze problemami to takie wyjazdy nie są dla niego. Ale nie o tym jest ten post 🙂 IMG_20170423_125630 Wysokości ponad 2000 m mamy na wyciągnięcie ręki. Można się tam dostać nawet bez wysiłku, korzystając z dóbr cywilizacji jakim są wyciągi. Wszystko jednak zamknięte. Zresztą moim celem i tak jest użycie własnych nóg. Udam się więc na szczyt Ciampinoi (2254 m n.p.m.). Z tego miejsca gdzie wysiada się z autobusu, wystarczy zaledwie ok 1,5-2 godz w spokojnym tempie, aby wyjść na ten wyciąg. Reszta słów jest zbędna. Najlepiej tu być i to zobaczyć. IMG_20170423_133224 Nawet bar jest zamknięty tego dnia. Faktycznie panuje przerwa pomiędzy sezonami. Więcej miejsca dla mnie. Widoki są tak piękne, że słowa wydają się naprawdę zbędne: IMG_20170423_140520 No może nie jestem do końca sam: IMG_20170423_141240 (Nie)stety pająk nie poruszył się ani trochę. Nie mogłem się poczuć jak w filmie sci-fi 🙂 IMG_20170423_142305 IMG_20170423_144106 Pusty wyciąg? Normalnie jak w opuszczonym przez ludzi miejscu: IMG_20170423_144815 A na szczycie widok niesamowity. Z jednej strony Dolomity, a w oddali widać Alpy: IMG_20170423_145032 A tu kiedyś zamieszkam: IMG_20170423_151025 Jest moooc! IMG_20170423_154801

5 komentarze on “Wrota do Dolimitów

  1. pezilla Reply

    Panie Wojciechu, toż na tych zdjęciach są góry, wyciągi i trasy, którymi niezdarnie turlikałem się w dół wiosną 2012go roku. Aż się łezka w oku kręci.Elvis.

  2. Izabela Reply

    Hahahaha, pająk mnie przeraził nieznośnie! 😀

    Muszę coś napisać, czy to będzie miało znaczenie czy nie – świetnie piszesz o podróżach, trochę inaczej niż wszyscy 😉 Można się tam przenieść i zwiedzać z Tobą, czuć to wszystko. Super! Dawno nie widziałam fajnego bloga travel, więc poobserwuje na FB i mam nadzieję, że zostanę na dłużej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *