Lago di Carezza i Siostry Nike

Lago di Carezza

To wszystko działo się jakiś czas temu. Ale myślę, że warto wspomnieć ten dzień i to rajskie miejsce Lago di Carezza, które miałem możliwość zobaczyć. Region, w którym mieszkam jest bardzo bogaty w miejsca które koniecznie trzeba zobaczyć. Jak zwykle czasu mamy 24/h/dobę, więc trzeba wybierać. Jak to w życiu. Ale w to miejsce naprawdę koniecznie trzeba się wybrać, w szczególności w słoneczny i bezchmurny dzień.

Aby dostać się do raju wystarczy być w Bolzano i złapać odpowiedni autobus z dworca. Droga wiedzie pod górkę, przez tunele, pośród natury. Także już sam dojazd nad jezioro dostarcza wiele wspaniałych widoków gór w oddali. A podróż autobusem trwa około 50 minut, więc jest to absolutnie do zniesienia.

Ale aby dostać się do raju trzeba najpierw dostać się na dworzec główny w Bolzano. Jak się okazało, nie było to takie proste tego dnia. Wybierałem się z Lindą, moja współlokatorką z Gwatemali. Nie udało nam się zdążyć na miejski autobus, który kursuje na dworzec, więc mając w zapasie 20 minut przyspieszyliśmy chodu, aby tam dojść a piedi. I wtedy…

Na zakręcie policja zajechała nam drogę i kazała pokazać dokumenty. Gdy zapytałem o co chodzi, odparli, że to tylko rutynowa kontrola. No ładnie! Jak nas nie wypuszczą w ciągu 2 minut to chyba trzeba będzie pojechać kolejnym autobusem nad jezioro. No i trzymają i nie chcą odpuścić. Chyba nie spodobało im się, że koleżanka ma jedynie kopie dokumentów z zezwoleniem na pobyt we Włoszech. Także przez 10 minut poczuliśmy się jak uchodźy, bo też za takich nas wzięto. W międzyczasie daję znać Slavicy(trzeci kompan naszej wyprawy), że nie zdążymy. Ale od czego są kawiarnie na rynku. Zawsze można usiąść, wypić kawę i porozmawiać o przygodach EVS 🙂

Po przygodach z policją, czas w końcu wyruszyć w kierunku obiecanego raju. A gdzie zaczyna się natura, tam kurczą się rozmowy. Bo to co najlepsze to widoki. Podziw. Po cóż rozmawiać, jak słów brakuje. Tylko spójrzcie:

img_20161031_122741

Warto nacieszyć się tą chwilą Oto Lago di Carezza w pełnej okazałości.

img_20161031_123615

Pogoda sprzyja. Widoki wspaniałe. Znajomi wolontariusze byli w tym samym miejscu dokładnie 2 tygodnie później i już wszystko było zasypane śniegiem. I wtedy absolutnie nie było się czym zachywycać.

A tymczasem my cieszyliśmy się z tej chwili gdy mogliśmy obejść dokoła jezioro i zrobić kilka zdjęć dla potomności.

img_20161031_123153

To duże szczęście, że tutaj na wolontariacie spotkałem obie te dziewczyny, bo razem można spędzić bardzo fajnie czas. Oczywiście, nie wszyscy są fajni, albo nie wszyscy do siebie pasują. I to jest normalne. Ważne by znaleźć tych właściwych ludzi. Absolutnie nie chcę się tu wypowiadać na temat Niemek. Więc nie zrobię tego. Prynajmniej na razie nie zrobię 🙂

Podróżowanie i odwiedzanie ciekwych i inspirujących miejsc to także część wolontariatu. Tutaj jest dowloność. Nikt wycieczek nam nie organizuje. Możemy sami wybierać i decydować. Dzięki temu możemy nauczyć się nowych rzeczy i lepiej poznać siebie. Oczywiście jak ktoś woli to może na wolontariacie odpracować swoje i resztę czasu siedzieć w domu, spędzając czas np. Na komputerze. Jeśli ktoś to lubi to czemu nie. My wolimy zwiedzać nowe miejsca i zostało jeszcze sporo miesięcy w Bolzano, aby zobaczyć kolejne miejsca, takie jak to:

Tymaczem zobaczyliśmy tabliczkę wskazującą drogę do innego jezioro w pobliżu. Także ruszyliśmy naprzód by odnaleźć to miejsce. Po drodze można było natrafić na ciekawe obiekty, jak np. Wielki grzyb (grzybów absolutnie nie wolno zbierać!):

IMG_20161031_125244.jpg

Albo chodzące drzewa (przed chwilą go tu nie było!):

IMG_20161031_124546.jpg

I śnieżne kryształy:

img_20161031_133421

No dobra a gdzie jest to drugie jezioro? Ani kropli wody. Jedynie grupa turystów i jakieś atrybuty wskazujące, że kiedyś było tu jezioro.

IMG_20161031_134627.jpg

Normalnie Lago di Merda!

Czas wracać do bazy, a po na końcu zrobić jeszcze jedno wspaniałe zdjęcie Lago di Carezza:

IMG_20161031_123652.jpg

A potem pożywić się w miejscowej knajpie, jakże bardzo po włosku:

img_20161031_144959

No chyba jednak po tyrolsku. Kiełbasa. A ta Pizza? To raczej podkład z namalowanym sosem pomidorowym i serem 🙂

No to czas wracać. Ale gdzie ten autobus?

IMG_20161031_152708.jpg

Słońce już było za górami i jezioro straciło swoje kolory. Trzeba wiedzieć kiedy tu przyjechać. Także koniecznie wpadajcie gdy nie ma śniegu i słońce w pełni. Ciao!

UWAGA Konkurs! Gdzie jest Linda na zdjęciu poniżej? Odpowiedzi można podsyłać w komentarzu na blogu. Rozwiązanie w następnym poście!

IMG_20161031_133548.jpg

Ciao!

4 komentarze on “Lago di Carezza i Siostry Nike

  1. Michał Reply

    Czyżby Linda schowała się za Twoją ręką??
    A jakie nagrody przewidziane w konkursie, bo widzę, że konkurencja śpi 😀

    • przygodazyciablog Post authorReply

      Odpowiedź oczywiście prawidłowa 🙂 Nagroda z tego co wiadomo to została już odebrana w Bolzano w tym miesiącu 🙂

  2. Pingback: Daj się poznać Dolomitom: Latemar – Życie to przygoda dla odważnych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *