Uroki Trento

Trento

Czasem zastanawiam się ile razy trzeba być w jakimś miejscu, aby się ono znudziło. I wychodzi na to, że nie ma reguły bo bardzo wiele czynników wpływa na to, czy dane miejsce trafi do zakładki “Ulubione”. Jednym z miejsc we Włoszech, które ma szansę trafić do tej kategorii jest Trydent. Już zdarzyło mi się pisać o tym mieście wcześniej, ale uroków tego miasta nigdy nie za wiele. Spójrzmy na tablicę odjazdów: IMG_20161016_120923.jpg 12:31 – to godzina odjazdu pociągu do Bolonii. A my wysiadamy po drodze. Tym kursem podróż do Trydentu zajmuje około 30 minut, bo akurat trafiamy na szybszą kolej (RV – Regionale Veloce). Warto zauważyć, że wszystkie informacje i nazwy są podawane w dwóch językach: niemieckim i włoskim. To są właśnie uroki Bolzano. Czasem nie wiem czy jestem we Włoszech, w Austrii czy w Niemczech. Tym razem w zwiedzaniu Trydentu towarzyszą mi dwie urocze dziewczyny z Gwatemali (czy również wolontariat europejski:) ) Lindę widuję na co dzień, jako że mieszkamy w jednym apartamencie w Bolzano. Anita natomiast na czas wolontariatu mieszka w Trydencie. Dlatego na początek wyruszamy na obrzeża miasta w rejony gdzie mieszka Anita. IMG_20161016_144713.jpg Od zawsze we Włoszech moją uwagę przyciągały ciasne uliczki jak na zdjęciu powyżej. Jest niedziela już lekko po południu, więc na ulicach ani śladu życia. Słońce świeci w pełni więc dlaczego by nie nacieszyć się widokiem tego pięknego miasta w blasku słońca. Już niedługo będziemy mogli zobaczyć je z wyższej perspektywy. Ale wcześniej wchodzimy na kawę do mieszkania Anity. IMG_20161016_144222.jpg Widok z okna trochę inny niż u mnie w Bolzano. Ale mimo wszystko równie okazały, bo można podziwiać górskie krajobrazy. Ale nie będziemy się cały dzień wpatrywać w okno, bo pogoda wspaniała i czas to wykorzystać. Po drodze oczywiście zawsze znajdzie się miejsce do robienia kolejnego selfie street: img_20161016_144706 Po całym roku to uzbiera się trochę tych selfie. Zobaczymy za 10 miesięcy. Po godzinie jesteśmy już w kolejce Trento cable car i wyjeżdżamy na wzgórze, aby podziwiać panoramę miasta. Tym razem po raz kolejny przypadkiem nawiązuje się rozmowa z nowymi ludźmi. Jest to starsze małżeństwo z Nowego Jorku. Państwo przyjechali do Włoszech na objazdówkę na 2 tygodnie. Tymczasem ja nie próżnuję i robię kolejne zdjęcia: IMG_20161016_151726.jpg To jeszcze nie panorama Trento, ale widoki równie piękne. A za oknem już widać miasto z wysoka: IMG_20161016_152250.jpg A te wielkie kropki to nie deszcz, ale uszkodzona szyba. Przez moment mam rażenie, że ta szyba lada moment może wypaść. Wracając do spotkanego małżeństwa z Ameryki, jakież było moje zdziwienie kiedy Pan Gordon powiedział kilka słów po polsku, w tym chyba najbardziej popularne zdania wśród obcokrajowców “Jak się masz?”. Oczywiście są inne bardziej popularne polskie słowa, ale to już pozostawię w domyśle. A na górze już obiecany widok całego miasta: img_20161016_153340 I jeszcze widok na drugą stronę: IMG_20161016_153618.jpg No to siup! Lecimy! Złap mnie jeśli potrafisz! IMG_20161016_153657.jpg Dziewczyny poleciały, więc więcej miejsca dla mnie. IMG_20161016_155344.jpg Nie ma co! Oto farmer roku. Dziewczyny jednak wróciły. A kiedy widzę na ulicy lusterka, już wiem, że za chwilę będzie: IMG_20161016_155843.jpg Wspaniale. Czas zejść na ziemię: img_20161016_162528 I już za moment cieszyć się smakiem pizzy. Nie byle jakiej pizzy. Naprawdę smakuje wyśmienicie, a kosztuje 7 euro. Czasem nawet wolontariusz EVS może sobie pozwolić na taki przywilej. Nie zapomnijmy, że w niektórych miejscach automatycznie do rachunki doliczane jest tzw. Coperto, czyli opłata za nakrycie stołu. Ale warto: IMG_20161016_170117.jpg Mniam, mniam! 🙂 A kilka kroków dalej, na głównym placu w mieście (Piazza Duomo) jak kupisz piwo to dostaniesz do tego co nieco do zjedzenia. IMG_20161016_181408.jpg Aha, nawet nie takie małe to co nieco 🙂 Jeszcze nieraz tu powrócimy 🙂 Ciao!  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *