Otwórzcie się drzwi!

Jest godzina 10. Budzę się i wychodzę z pokoju. Nagle słyszę: „Wojtek, non luce”. No nie! Po raz kolejny wywaliło korki w mieszkaniu. Tylko jest to nieco podejrzane, bo nikt nie korzystał z energii. Cóż zrobić. Schodzę jak zwykle do piwnicy by odpalić przepływ elektronów i móc przygotować coś na ciepło do zrobienia. Tak nawiasem to tutaj limit energii wydaje się być bardzo niski. Wystarczy uruchomić jednocześnie pralkę i kuchenkę i wywala korki. Z tego co rozmawiam z tubylcami to jest to norma tutaj. Więc jak chcesz sobie zrobić plan dnia, to można zapomnieć o robieniu naraz wielu rzeczy wymagających energii elektrycznej. Ale za to można zrobić w międzyczasie inne rzeczy, np. poczytać książkę. W końcu jest czas na to. Jak już zrobiłem co trzeba, to wracam z powrotem do mieszkania. Wołam windę (mieszkam na 7-ym piętrze, więc to reguła). Otwierają się drzwi i wychodzi jakiś facet i pyta mnie czy to ja mieszkam na piętrze nr 7. Po czym twierdzi, że robimy ogromny hałas zamykając drzwi od mieszkania, a on ma małe dziecko. Ponoć to mu przeszkadza. Hmm. Mi nie przeszkadza jak to dziecko płacze kilka razy dziennie, bo to norma. Ok Panie. Porozmawiam z administratorem, co możemy z tym zrobić. Amen. Jak się niedługo okaże, nie było to ostatnie spotkanie z tym sąsiadem tego dnia. Wyjeżdżam widną na górę i wchodzę do mieszkania…Stop. Nie da rady! Klucz nie pasuje do zamka. Sprawdzam drugie drzwi i również klucz nie pasuje do zamka! Niemożliwe! Czy to właściwe piętro? Sprawdzam po raz drugi, trzeci. W końcu koleżanka otwiera drzwi bo była w środku. I co ja pacze? Na palcu i na kluczu jest jakby klej. Sprawdzam zamki i okazuje się, że ktoś zapchał oba zamki klejem i dlatego nie można otworzyć drzwi!… door-lock-6631125 To są jakieś żarty! Aczkolwiek dzisiaj nie prima aprilis. Kojarzę fakt spotkania sąsiada w windzie. Także od razu wydaje się, że to on mógł zrobić. Żadne klucze nie pasują. Zamki zaklejone. Niezły żart. Piszę od razu do naszej koordynatorki i oczekujemy ślusarza, który rzuci okiem na ten incydent. W międzyczasie idę piętro niżej i czekam aż ktoś wyjdzie z mieszkania naszego sąsiada…Po 10 minutach wychodzi żona(chyba) tego gościa z windy z małym synem. Pytam się grzecznie(chyba) gdzie jest jej mąż, bo chcę z nim porozmawiać. Jest gdzieś na mieście, więc nie pogadamy. Pewnie żona mu powie i sam przyjdzie do nas jak wróci. Oczekujemy więc przyjścia ślusarza, aby wymienił zamki w drzwiach. Inaczej nie wejdziemy do środka, jeżeli wszyscy wyjdziemy na zewnątrz (klamka jest jedynie w środku, z zewnątrz atrapa więc potrzebny jest klucz i sprawny zamek 🙂 Sic!). Po kilkunastu minutach ktoś dzwoni do drzwi. I jest to ten gość, którego spotkałem w windzie. Więc pytam się żeby jeszcze raz wyjaśnił na czym polega problem. Okazuje się, że koleżanka trzasnęła rano drzwiami, gdy wychodziła z mieszkania. To był problem. A ja już nie wiem czy jestem we Włoszech czy w Niemczech 🙂 W każdym razie czy to był powód, aby wyłączać nam prąd w mieszkaniu i zakleić oba zamki w drzwiach? Tym bardziej, że koleżanka trzasnęła jednymi drzwiami 🙂 Tymi drugimi. No niezły żart sąsiada. Teraz daje do zrozumienia, że jest mu przykro. Natomiast ani razu nie przyznaje, że on to zrobił. Ani też ja broń Boże nie oskarżam go o zrobienie tego :):) Ale sąsiad od razu próbuje coś zrobić z tym klejem w drzwiach. Jakby wiedział o tym i nie był zaskoczony tym zdarzeniem. Haha. No ja naprawdę nikogo nie nie oskarżam o zrobienie tego. Natomiast stawiam 99,99%, że wiem kto to uczynił. W każdym razie jest już za późno i nic się nie da zrobić. Czekamy na ślusarza. W końcu nadchodzi nasz zbawca. Potwierdza, że ktoś zakleił zamki. Robi zdjęcia. Niepodziewanie pojawia się również nasz wspaniały sąsiad. Tylko dlaczego? Przecież on tego nie zrobił 🙂 Zamki wymienione i można już wchodzić do woli 🙂 Oczywiście używając nowych kluczy. Stare mogą jedynie posłużyć jako dowód w sprawie. Jeśli będzie jakaś sprawa. UWAGA: Wszelkie podobieństwo do osób lub zdarzeń (nie) jest przypadkowe! P.S. W efekcie tego dnia byliśmy na policji. Gdy koleżanka (ta, która trzasnęła rano drzwiami) wróciła do mieszkania, była zapłakana. Okazało się, że spotkała ową sąsiadkę, która to sąsiadka krzyczała na nią i groziła by więc nie trzaskała drzwiami! To rzeczywiście nie brzmi jak fikcja. Przecież trzaśnięcie drzwiami to poważne wykroczeniu przeciw prawu! Także nie zostawiliśmy sprawy i byliśmy na policji z naszym dyrektorem – czy ktoś pamięta post ze zdjęciem posterunku policji? Miałem tam nie zaglądać, a jednak). Policja wysłuchała nas po czym kazali napisać zeznanie i przynieść na policję. A oni coś z tym niby zrobią do maksimum xx dni. Brzmi znajomo? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *