Przygoda życia

Z tymi internetami to rzeczywiście nie jest tak łatwo. Tęsknimy za nimi gdy ich nie ma, nie doceniamy ich gdy mamy 24h/dobę.  Wieczorami w Bolzano jest już znacznie zimniej. Więc kto może siedzieć w domu i ma WiFi, niech to doceni! Prawdopodobnie większość, czytając za młodu książki o przygodach Gulivera, Sindbada, Alladyna i innych bohaterów marzyła, aby samemu też kiedyś doświadczyć czegoś wspaniałego, nieprzewidywalnego i pełnego pozytywnych wrażeń. Minęło kilka lat. Kto z nas doświadcza wspaniałych chwil w życiu? Czy może daliśmy się zamknąć w strefie komfortu i ciężko przychodzi nam odważyć się i zrobić krok w nieznane? Otworzyć nowe drzwi? Za tymi drzwiami mogą na nas czekać nowe i bezcenne doświadczenia. Ja też w pewnym momencie zobaczyłem te zamknięte drzwi z napisem EVS. Zdecydowałem się zaryzykować. Zrezygnować z dobrej pracy w korporacji. Opuścić na cały rok kraj i wyjechać w nieznane… Minęło 7 tygodni mojego pobytu w Bolzano i szczerze przyznaję, że jest to niesamowita przygoda. Wiele bliskich mi osób, które wcześniej również były na wolontariacie za granicą powtarzało, że było najlepszy rok w ich życiu. Oczywiście nie znaczy to, że życie w Polsce jest nic nie warte. Bardziej o to, że w życiu piękne są tylko chwile. Natomiast podczas wolontariatu praktycznie każda chwila jest niesamowitym przeżyciem. Każda sytuacja wymaga wyjścia na przeciw i konfrontacji. Czasem trzeba po prostu się odważyć i stawić czoła nowym wyzwaniom. Bo takim wyzwaniem z pewnością jest mówienie w obcych językach. Tutaj nie ma kalkulacji. Wystarczy się odważyć i działać. Dać z siebie wszystko w danej sytuacji. Nieważne czy się powie zdanie poprawnie gramatycznie czy z błędami. Ważne jest by próbować. Mierzyć się z nowymi sytuacjami, miejscami, ludźmi. Wtedy można lepiej poznać samego siebie i mieć satysfakcję z działania. Jednym z elementów wolontariatu jest możliwość integracji z innymi wolontariuszami. Oczywiście nic nie jest podane na tacy. Wolne weekendy mogą być nudne, ale mogą być niezapomnianymi momentami. Dlatego proaktywność jest w cenie! Toteż spora grupa wolontariuszy wykazuje chęci wspólnego spędzenia czasu, szczególnie w weekendy. W poprzedni weekend też udało nam się skorzystać z pięknej pogody i zobaczyć kilka ładnych miejsc. W sobotę rano wydawało się, że pogoda nie będzie łaskawa. O tej porze roku, często miasto spowija gęsta mgła i dopiero nawet 13-14 zaczyna być widoczne słońce. Nie inaczej było w zeszła pogodę. Dlatego z wolontariuszami z Bośni i Armenii zdecydowaliśmy się skorzystać z opcji darmowego wyjazdu kolejką górską i znaleźć jakieś interesujące miejsce na wypicie (nie)małego piwa. Był to już chyba mój czwarty raz, ale za każdym razem jest również emocjonująco a widoki są niesamowite: IMG_20161015_151739.jpg Jakie mam szczęście, że mogę przez cały rok za darmo wyjeżdżać w górę i w dół. Aż się znudzi. Ale czy taki widok się może znudzić: IMG_20161015_151814.jpg Mi nigdy się nie znudzi. Już zaczynam wyczekiwać wiosny, kiedy będzie odpowiednia aura, aby móc nacieszyć się wędrówkami w Dolomitach. Przy okazji po raz kolejny dowiaduję się, że bajki to jednak mówią szczerą prawdę. Po tym jak spotkałem Mikołaja (chyba na wakacjach), tym razem spotkałem bardzo wesołą gromadę, którą prawie każdy z nas kojarzy: IMG_20161015_160306.jpg Ona jedna, a ich 6 czy 7? Ilu ich było? Ten ostatni gdzieś zwiał. Chyba bał się internetów. Oczywiście jak już wiadomo, we Włoszech można zrobić najlepsze zbiorowe selfie. Już kilka ich było. No to musi być kolejne w nowym miejscu: IMG_20161015_161010.jpg A tutaj zapewne każdy chciałby się napić kawy: IMG_20161015_161812.jpg Szczerze wierzymy, że znajdziemy jeszcze lepsze miejsce by móc napić się (nie)małego piwa. No to idziemy dalej: IMG_20161015_162622.jpg A tutaj będzie kiedyś nowe Wyrwy. Prawie taki bliźniak jak w Krakowie: IMG_20161015_160850.jpg Czas zacząć zbierać szmal. Pomóżcie stworzyć nowe Wyrwy! Więcej zieleni, świeże powietrze i zapewne ciekawi sąsiedzi wokoło: IMG_20161015_162257.jpg Ale my idziemy jeszcze dalej i po 15 minutach wreszcie dochodzimy do tego wymarzonego miejsca. Kilka ławek. Mało ludzi i widok zapierający dech w piersiach: img_20161015_163501 A z lasu wyszło kilka niebezpiecznych bestii: IMG_20161015_163537.jpg Czas więc wypić to (nie)małe piwo. A w tle  widok na góry. Chyba w życiu nie piłem piwa w piękniejszym miejscu! img_20161015_171214 Tam właśnie chciałbym się znaleźć na wiosnę, gdy będą lepsze warunki do wędrówki. Kto żyw niech przybywa. To płaskie wzniesienie spowite chmurami to Schlern. Ponoć wspaniałe miejsce dla fanów górskich podróży. A trochę z tyłu z lewej, mało widoczne 3-tysięczniki w Dolomitach, w tym Marmolada (3344 m n.p.m.). Wow. Robi wrażenie. I to tak blisko! Wspaniale! Chwilo trwaj. W końcu jednak czas wracać na dół. Jeszcze jeden krok i już jesteśmy w kolejce: IMG_20161015_180241.jpg A po drodze można podziwiać wspaniałe kolory jesieni: IMG_20161015_180344.jpg Jak widać wolontariat ma różne oblicza. Jednak każde z nich niesie za sobą niesamowite przeżycie i te chwile zapamiętam na długo. To czas kończyć. A kolejnego dnia też było pięknie i smacznie 🙂 Ciao!

3 komentarze on “Przygoda życia

  1. Sylwia :) Reply

    Super Wojtuś!
    Życzę udanego pobytu i jeszcze więcej takich wspaniałych weekendowych wypadów:)

    Pozdrawiamy S&K

  2. Elvis Reply

    Byłem, Wojciechu, na Marmoladzie…chyba nawet pocztówki dostaliście wtedy z Selva val Gardena (Wolkstein po niemiecku). Kolejka pnie się prawie pionowo w górę. Naprawdę warto się tam wybrać. Zimą również. Nie pamiętam ceny za wyjazd kolejką. Tylko musi być słoneczny dzień, ale takich w marcu nie brakuje u was. Powodzenia.
    Elvis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *