12 minut – jak zdobyć internety?

W dzisiejszych czasach prawdopodobnie internety, zaraz po tlenie i pożywieniu są tym, czego nam najbardziej potrzeba by przetrwać. W Polsce przywykłem do tego, że internety są wszędzie. Nie tylko w mieszkaniu, ale i w telefonie o każdej porze dnia i nocy. Chyba, że się trafi na czarną dziurę bez zasięgu. Tak też czasem bywa. Od początku pobytu w Bolzano niestety nie mam ani jednego, ani drugiego 🙂 Więc trzeba radzić sobie inaczej. Na szczęście w miastach możemy znaleźć nie tylko publiczne toalety, ale i również darmowe WiFi. W Bolzano jest kilka takich miejsc, gdzie można się połączyć z siecią. Ja upodobałem sobie jedno z nich, do którego mam najbliżej. Jak już się można domyśleć, droga zajmuje 12 minut (w jedną stronę). Prześledźmy akcja po akcji (znaczy minuta po minucie) jak wygląda droga po internet. 1′ – Już początek spaceru zapowiada, że nie będzie łatwo dojść w ciągu 12 minut. Zaraz po wyjściu z mieszkania znajduje się gelateria, czyli lodziarnia. Pracują tam bardzo sympatyczne Panie, w tym jedna pochodząca z Hiszpanii. Jedna broszura mówi, że w Tyrolu Południowym mieszkają ludzie 100 narodowości. Całkiem sporo, ale jest to możliwe. Polaka nadal ciężko spotkać. Trzeba pójść na mszę po polsku, aby to się stało. Wracając do lodziarni: zjeść albo nie zjeść, oto jest pytanie! IMG_20161008_122751.jpg 2′ – Po sympatycznym początku przychodzi mi zmierzyć się z koszmarami z dzieciństwa. Przyznam, że za młodu często obawiałem się, że przyjdą i mnie porwą. A co będzie dalej, tego nikt nie wie. A może były by lepiej? W każdym razie pierwsza myśl po jej zobaczeniu jest taka, że pewnie będę miał pecha i internetów nie będzie. Ale idę dalej. W końcu już tyle mnie tu spotkało, że nie ma się czego obawiać. W końcu nie napisałem o kim mowa. Proszę bardzo: IMG_20161008_122843.jpg 3′ – Dochodzę do Piazza Tribunale. Znajduje się tam budynek sądu. Znaczy to mniej więcej tyle, że jeśli będę wykorzystywał internet do niecnych celów, to może się zdarzyć, że będzie mi dane zobaczy ten budynek od środka. Na razie wystarczy mi widok z zewnątrz: img_20161008_123214 4′ – Chyba się dzisiaj nie kąpałem? Nic nie szkodzi. W drodze trafiam na bardzo mokrą fontannę i bez obaw mogę z niej skorzystać. Chyba? IMG_20161008_123329.jpg 5′ – Jak trwoga to do Boga. Tak mówi stare polskie porzekadło. No to czemu by nie sprawdzić. Może wejdę na chwilę i zostanę wynagrodzony darmowym i szybkim internetem 🙂 IMG_20161008_123821.jpg 6′ – Jestem we Włoszech, więc oczywiście nie może zabraknąć także kawiarni. W końcu gdzieś trzeba napić się tej słynnej włoskiej kawy. No może nie zawsze włoska, ale wypita we Włoszech smakuje inaczej. Widok jakich wiele w Italii. Alejki z rozstawionymi stolikami dla spragnionych kawy. Na trasie po internet jest ich chyba 6. Pić czy nie pić, oto jest pytanie! IMG_20161008_123956.jpg 7′ – Skoro jest kawa, to musi być i coś najbardziej włoskiego, czyli pizza. Zjeść czy nie zjeść, oto jest pytanie! img_20161008_124039 8′ – Wolontariat to raczej praca za jedzenie niż za pieniądze. Więc jakbym chciał coś zmienić to akurat dobrze się składa, gdyż przechodzę obok agencji pracy. No dobra. Wejdę tam jak będę kończył wolontariat. img_20161008_124446 9′ – Włochy zapewne kojarzą się również z piłką nożną. Można tu znaleźć wiele barów, gdzie spotykają się fani calcio, by kibicować swoim ulubieńcom. Poczekam, aż będzie grać Napoli i Milik strzeli bramkę. Wtedy przypadkiem wspomnę, że jestem Polakiem. Chyba zostanę dobrze przyjęty przez włoskich kibiców?:) No tylko żebym nie trafił na kibiców przeciwnej drużyny, bo wtedy efekt będzie przeciwny. IMG_20161008_124809.jpg 10′ – Nie dziwi mnie mnogość kawiarni i pizzerii. Ale na trasie spotykam aż 4 salony fryzjerskie. Albo Włosi mają fioła na punkcie fryzury, albo przechodzę ulicą gdzie jest zagłębie salonów fryzjerskich. Pewnie za jakiś czas będę chciał skorzystać to się przekonam. img_20161008_124841 11- No to czas na najtrudniejszy etap wędrówki. Jestem już bardzo blisko celu. ale na horyzoncie widać siedzibę policji (Carabinieri). Jeśli wykorzystam internety do złych celów, to pewnie trafi tutaj. A dopiero potem do budynku z siedzibą sądu. Na razie wystarczy mi widok z zewnątrz:) img_20161008_125201 12′ – Jestem już tuż tuż upragnionego celu. Ale jeśli bym z jakichś powodów zrezygnował. to zawsze mogę udać się do Wenecji. Wprawdzie to tylko ulica, ale lepsza taka Wenecja niż żadna. A nawiasem mówiąc, w Krakowie też jest Wenecja. Ulica oczywiście 🙂 IMG_20161008_125422.jpg   INTERNET!!! Nareszcie jestem na miejscu. Publiczne internety są w moim zasięgu. Teraz już mogę usiąść na wycieraczce, albo w pobliskiej kawiarni i cieszyć się swobodnym dostępem. Osiągnąłem kontakt ze świtem. Mogę też napisać post na blogu. W końcu gdyby nie to miejsce, to nikt nie przeczytałby żadnego z kilkunastu dotychczasowych. Moja organizacja jednak nie dostarczy mi karty włoskiej. Więc sam sobie takową sprawię. Jest już zimniej wieczorami, więc mimo wszystko dobrze jest mieć internety pod ręką 🙂 BONUS! 13′ – Jak już mi się znudzą internety, to wystarczy podejść parę kroków dalej i cieszyć się pięknym widokiem na góry: IMG_20160925_134022.jpg Ciao!

2 komentarze on “12 minut – jak zdobyć internety?

  1. Elvis Reply

    Królu Wojciechu…Król Elvis życzy sobie zdjęcie z tych gór z minuty 13tej. Zdjęcie w kierunku Bolzano. Z ujęciem tego drzewa figowego pod którym miał miejsce pierwszy pocałunek z Rebbecą. Niewiele czasu zostało do zimy, więc biegiem marsz w górę. Póki śnieg nie spadnie.

  2. Elvis Reply

    Królu Wojciechu…Król Elvis życzy sobie zdjęcie z tych gór z minuty 13tej. Zdjęcie w kierunku Bolzano. Z ujęciem tego drzewa figowego pod którym miał miejsce pierwszy pocałunek z Rebbecą. Niewiele czasu zostało do zimy, więc biegiem marsz w górę. Póki śnieg nie spadnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *