Funivia Genesio

NIEDZIELA 18.09 Jestem we Włoszech. Wciąż. A każdy dzień we Włoszech dobrze rozpocząć od wypicia dobrej kawy/cappuccino. Przy okazji można coś poczytać i rozglądnąć się dookoła. Zatem zaczynam rozgrzewkę przed dalszym zwiedzaniem okolicy: img_20160918_105317 Ale tylko na chwilę. Nie można tu cały dzień siedzieć. Na dzisiaj w planie wyjechanie drugą z trzech okolicznych kolejek górskich: Funivia S. Genesio: img_20160918_112836 Kolejka jest tutaj tylko jedna, dlatego odjazd z dołu jest co 30 minut (tak samo zjazd oczywiście). Jest okazja zobaczyć Bolzano znowu z innej perspektywy:img_20160918_114301 Jestem już na górze. Jeszcze rzut okiem na okazałą kabinę: img_20160918_115009 Czas iść dalej. Zapomniałem wspomnieć, że tym razem towarzyszy mi również poznana 2 tygodnie temu dziewczyna z Niemiec. Na górze wydaje się, że absolutnie nie ma tu nic do oglądania. Widać tylko w oddali Dolomity. A czego by się spodziewać po tym jak się zaliczyło wcześniej najbardziej wypasioną kolejkę w okolicy (Funivia del Renon). Ale idziemy dalej. Może jednak coś tu się dzieje w okolicy. No i proszę! Po 10 minutach marszu widok jest całkiem przyjemny: img_20160918_120757 Jest jeszcze lepiej niż myślałem. Raz do roku w tym rejonie odbywa się festyn. I to akurat jest dzisiaj 🙂 Więc idziemy dalej. Ooo! Zawsze marzyłem by zrobić takie zdjęcia i się udało: IMG_20160918_121902.jpg Różne są marzenia. Ważne by je spełniać. Taki widok na żywo. Tylko nadal nie ma świstaka. Ale może następnym razem się uda go dorwać. Okolica raczej spokojna: IMG_20160918_123647.jpg Chociaż…co tutaj się wydarzyło? Pierwszy dzień wiosny? IMG_20160918_124502.jpg Dobra, wystarczy zdjęć tego inwentarza. Są też ludzie i zabawa trwa: IMG_20160918_125438.jpg Ups…miało nie być więcej bydła. Ale nic nie poradzę, że te krowy są dosłownie wszędzie. Nawet wkręciły się na biesiadę (jak widać powyżej). Przy okazji udaje mi się poznać pewną rodzinę z Bolzano. A to dzięki temu, że moja towarzyszka pracuje z jedną z kobiet z tejże rodziny. Ale są też tam mężczyźni i dzieci oczywiście. Mam więc okazję posłuchać kolejnego języka niemieckiego i zamienić parę zdań. IMG_20160918_142017.jpg Widok rodem z polskich festynów wiejskich, prawda? Przy okazji mogę zjeść tyrolską kiełbasę i napić się tutejszego piwa. A na deser? IMG_20160918_144408.jpg Krapfen. Mniam mniam. Po mojemu to wygląda na faworki. Tylko trochę większe i nadziewane: marmoladą, makiem albo jeszcze inaczej. W każdym razie smakuje wybornie i muszę jeszcze tego nieraz spróbować. No to się rozpisałem. A tu już 15 minęła i czas wracać. Trzeba by zjechać ostatnią kolejką na dół. No to widzę, że nie tylko my wracamy. “Stary, ja dzisiaj z buta nie wracam”: img_20160918_150522 A niektórym nigdy nie udało się wrócić z powrotem: img_20160918_151133 “A Ty dokąd rabusiu?” IMG_20160918_151954.jpg No robi się groźnie! Czas spadać jak najszybciej. Ale w kolejce jadącej na dół, wcale nie jest lepiej: IMG_20160918_165743.jpg Uff…nareszcie udało się wrócić do Bolzano. Dzięki Rebecca za ciekawą wędrówkę i bis bald!  

1 komentarze on “Funivia Genesio

  1. Elvis Reply

    Wycieczka, rozumiem, z Rebeccą….a Rebecci na zdjęciach brak…No to była na tej wycieczce, czy nie?…Elvis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *